Kwintesencja kobiecości – Paerla | Profemina

tytul beata kg
O byciu kobietą spełnioną, twórczej drodze do celu oraz pasji wspierania kobiecej społeczności Beata Kulig-Gołąbek, twórczyni marki biżuteryjnej Paerla i współtwórczyni ProFemina

Kwintesencją kobiecości w dzisiejszych czasach jest piękno, wdzięk, subtelność i urok osobisty. Kobiety są ciągle w drodze, ale dążą do harmonii. To wspaniałe osobowości, które wiele osiągnęły, ale nigdy nie stawiają granic swoim marzeniom. O byciu kobietą spełnioną, twórczej drodze do celu oraz pasji wspierania kobiecej społeczności Beata Kulig-Gołąbek, twórczyni marki biżuteryjnej Paerla i współtwórczyni ProFemina – przestrzeni wsparcia i rozwoju dla kobiet w rozmowie z Elżbietą Jachymczak, redaktor naczelną Business Intelligence.

Stoisz przed lustrem – co powiesz o kobiecie, którą widzisz?

Kiedy staję każdego ranka przed lustrem  -od dwóch miesięcy bardzo wcześnie rano, bo około 5:15, ponieważ pędzę na długi, poranny spacer mocy  i patrzę na siebie, taką lekko lub mocno poczochraną, taką sauté, to uśmiecham się do siebie. Mówię sobie „dzień dobry”. To już drugie dzień dobry, jakie słyszę, bo pierwsze mówi mi mój alarm w budziku, słowami: „Dzień dobry Beatko. To będzie piękny dzień.”
Mówię też sobie, że lubię siebie, kocham i akceptuję, i dopiero po tych słowach zaczynam dzień. A kogo widzę w tym lustrze i kogo obdarzam tym porannym uśmiechem? Widzę kobietę szczęśliwą i zadowoloną, twórczą i kreatywną, która kocha i jest kochana. Osobę, która ma mnóstwo do powiedzenia, ale też umie słuchać, uczyć się i wyciągać wnioski. Człowieka pełnego pasji i życiowego ADHD, który potrzebuje, jak powietrza kontaktu z drugim człowiekiem.
Kobietę w drodze, która dąży do harmonii. Która wiele osiągnęła, ale nigdy nie stawia granic swoim marzeniom.

Co sprawiło, że dotarłaś do tego miejsca, w którym jesteś dzisiaj?

Teraz wiem, że nie sprawił tego przypadek, choć jeszcze kilka lat temu byłam przekonana, że to on rządzi życiem każdej z nas. Sprawiłam to – ja sama! Przy większej lub mniejszej akceptacji i wsparciu bliskich mi osób. A czasem, ku ich ogromnemu zdziwieniu, że takich, a nie innych wyborów dokonuję.
Sprawiła to też siła wyższa. Był bowiem moment, że nie mogłam się zatrzymać w pędzie życia, kariery i obowiązków matki trzech synów. Pogodzić to wszytko, to była sztuka, ale wyłączył się mój instynkt samozachowawczy i dopiero zatrzymała mnie choroba, którą zesłał mi Bóg, bo widział, że sama nie przestanę i za chwilę zwyczajnie… umrę!
Nie doceniłam tej boskiej ingerencji od razu, o nie! Teraz wiem, jak wiele miałam i nadal mam do zrobienia. Tylko inaczej, w zgodzie z sobą.

Dlaczego wykonujesz taki zawód?

Z zawodu jestem inżynierem sanitarnym i długie lata pracowałam w tym zawodzie, pnąc się po szczeblach kariery w dużych koncernach budowlanych. Skończyło się to chorobą i wypaleniem zawodowym tuż po czterdziestce. Później, kiedy przez pół roku dochodziłam do siebie, wiedziałam jedno, że tak żyć oraz pracować, i to w takich klimatach, gdzie ulubionym powiedzeniem było zdanie: „Nic tak nie cieszy, jak porażka drugiego”, już nie chcę i nie będę!
Zmieniłam wszytko, odeszłam z zawodu budowlańca, zrzuciłam szarości, kask i buty robocze. Odkryłam, że jestem kobietą, która przez całe życie myślała,  pracowała i działała, jak mężczyzna w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Kobietą, która musiała zapomnieć o swojej wrażliwej i twórczej naturze, bo to nie dało się pogodzić z odpowiedzialnością, którą nosiła na swoich barkach.
Zajęłam się zawodowo tym, co jest mi bliskie, co daje mi radość i odmieniło moje życie całkowicie. Swoją ofertę skierowałam do kobiet! To przyszło naturalnie i z serca!
Stworzyłam w 2016 roku własną markę biżuteryjną Paerla, która z założenia „wypuszcza” na rynek tylko jednostkowe projekty. Bo każda z nas kobiet, to wyjątkowa, niepowtarzalna istota, której należą się unikatowe i wyróżniające ją rzeczy!


Kilka miesięcy później narodziło się moje drugie dziecko płci żeńskiej – ProFemina, które wykreowałam wspólnie z moją bratnią duszą Eugenią Jugaj.
To kobieca społeczność, która rozrasta się dynamicznie z roku na rok. Przestrzeń wsparcia i rozwoju. A swoje założenia realizuje poprzez warsztaty rozwojowe, kursy i eventy mocy. Podnosimy opadłe skrzydła, edukujemy i inspirujemy. Uczymy współpracy, poszukiwania własnej drogi, pewności siebie i kobiecości. Pracujemy bardzo mocno z kobietami w obszarach życia, które ciągle są tematami tabu, a do takich należy m.in. seksualność i kobiecość, poczucie obfitości i przekonanie, że MY KOBIETY zasługujemy na to, co najlepsze.

Od kogo/skąd czerpiesz inspiracje do działania?

Nie szukam inspiracji na zewnątrz, tylko w sobie. Mnóstwo czytam i sięgam po pozycje książkowe, które karmią mój umysł i duszę oraz pobudzają do kreatywnego działania. Słucham muzyki, która mnie uskrzydla, ale kiedy trzeba, to wycisza lub wręcz odwrotnie dodaje mocy. Dużo spaceruję i kiedy tak chodzę, wsłuchując się w siebie oraz otaczającą mnie przyrodę, dostaję ogromnego zastrzyku energii, wyostrzenia zmysłów i napędza to moją kreatywność. Nie oglądam telewizji, bo telewizora pozbyliśmy się z domu kilka lat temu i to była jedna z lepszych decyzji w naszej rodzinie. Dobre kino, teatr, koncerty uwielbiam i jak najbardziej szukam takich pozycji, które stają się dla mnie inspiracją.

Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

Odkrycia swoich najwyższych wartości i podążania w kierunku spełnienia tych właśnie potrzeb, tego powinni nas uczyć rodzice i szkoła.

Miłość i wierność sobie oraz innym.
Rodzina i zaufanie.
Uczciwość wobec siebie i ludzi.
Prawda i tolerancja.

Rodzice nie uczą wprost, ale przekazują nam swoje zasady moralne, dają bazę na całe życie, to my sami musimy dojść do tego, co dla nas jest priorytetem. Trochę to trwa, ale dzięki Bogu jesteśmy istotami, które mogą myśleć, zmieniać się i szukać prawdy o sobie.

Jaką cenę ma Twój sukces?

Kiedyś płaciłam słono za mój sukces. Zgubiłam równowagę w życiu, kompletnie nie miałam czasu dla siebie, mojej kobiecości praktycznie nie było widać, porzuciłam swoje pasje, zgubiłam gdzieś Beatę, została tylko wojowniczka. Zapłaciłam zdrowiem. Teraz angażuję swój czas i mnóstwo energii w to, czym się zajmuję, bo nadal chcę, by to, co oferuję, było najwyższej jakości. Mam już jednak tę wiedzę i doświadczenie, jak to robić, by nie działo się to niczyim kosztem, ani moim, ani moich najbliższych. Umiem odpoczywać, cieszę się każdym dniem, pozwoliłam rozwinąć się wielu moim talentom i darom. Robię zawodowo to, co kocham, a to pozwala mi inaczej gospodarować swoimi zasobami.  Dodaje skrzydeł i nie każe za nic płacić. Umiem odmawiać, jeśli coś nie jest zgodne z moimi przekonaniami. Nie wchodzę w toksyczne relacje oraz projekty, których „nie czuję.”  Uczę się całe życie i tak już pozostanie. Czasem tylko mam taką refleksję, że tyle lat musiało minąć, bym była tutaj, gdzie obecnie jestem. A tyle jeszcze mam do zrobienia.

Co mówisz sobie w trudnych sytuacjach?

Teraz już wiem, że trudne sytuacje, to moja życiowa nauka. To lekcje do przerobienia i kiedy tak na to patrzę, to włącza mi się natychmiast wiara w to, że skoro się pojawiły, to dam radę. Mówię siebie, nie jesteś sama, nie poddawaj się. Mam mocną wiarę w to, że czuwają nade mną siły wyższe i to mi bardzo pomaga. I moje odkrycie z ostatnich lat – nauczyłam się prosić o pomoc! Polecam.

Czy kryzys jest dla Ciebie szansą, czy zagrożeniem?

Tylko i wyłącznie szansą!
Wiem jedno, że czekanie, aż minie kryzys, aż wróci to, co wcześniej nazywałam „normalnością”, to najgorsze z rozwiązań. Nie mówię, że kryzys traktuję od razu, jako wyzwanie, że nie czuję niepokoju. Czuję, bo kiedy przez lata na coś pracujesz, a potem przestajesz mieć wpływ na to, co się dzieje, to książkowy przykład sytuacji, w której traci się równowagę. Na szczęście tylko na chwilę. Myślę sobie wtedy tak: po co mam rozum, talenty, w tym kreatywne myślenie, wytrwałość i „przebłyski geniuszu” oraz ludzi, którym mogę zaufać?
Po to właśnie, by kryzys przekuć w szansę!

Kiedy spełniam marzenia, myślę…

Po pierwsze doceniam spełnianie się nawet tych malutkich życzeń, drobnych marzeń. Wiem, że zasługuję na to, co dostaję. Dziękuję i czuję wielką wdzięczność. Na tym etapie życia już nie ograniczam się w ilości pozycji na mojej liście marzeń. Spełnienie każdego, to zastrzyk optymizmu, wiary i nadziei!

Moje życie to…

Ciągła podróż!
Nieustanna nauka samej siebie.
Nieskończona nauka, jak lepiej żyć, jak lepszą być, jak realizować swoje marzenia.

Work Life Balance odnajduję…

W dbałości o to, by „domykać” jak najszybciej zadania, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Teraz już wiem, że mnóstwo rozgrzebanych spraw, to absolutny wróg work life balance. W odpuszczeniu perfekcjonizmu. Dałam sobie zgodę na to, żeby coś, co robię, było dobre, bardzo dobre, ale nie musi być idealne. W skupianiu się na priorytetach, kiedy pracuję, to pracuję. Kiedy odpoczywam, to odpoczywam. W pielęgnowaniu swoich pasji i w życiu towarzyskim. Bez ludzi żyć nie mogę!

Życzę Ci, Drogi Czytelniku …

Spokoju, zdrowia i dystansu do siebie oraz rzeczywistości, w jakiej od ponad roku żyjemy. Wiary w siebie i zaufania sobie oraz innym ludziom. Przekonania, że na każdym kroku czeka na Ciebie okazja. Podążania w swoim tempie, spokojnie i miarowo w realizacji swoich planów i marzeń. Moje największe odkrycie ostatnich lat jest takie, że…

Wszytko czego potrzebujesz do dobrego życia, jest w Tobie!


Beata Kulig-Gołąbek

Z wykształcenia i z zawodu – inżynier.

Z wyboru i doświadczenia, po latach pracy w zawodzie, kobieta świadoma, która swoim przykładem i działaniami inspiruje inne kobiety.

Twórczyni marki biżuteryjnej Paerla oraz współtwórczyni ProFemina – przestrzeni wsparcia oraz rozwoju dla kobiet. Mówią o niej, że jest kolorowym generatorem mocy oraz pozytywnej energii. Kocha książki, muzykę, sztukę oraz góry, w których się urodziła oraz wychowała.

A prywatnie szczęśliwa żona i mama trzech wspaniałych synów.

Headline

Never Miss A Story

Get our Weekly recap with the latest news, articles and resources.